Black
prınts

Historia pewnego pomysłu

Wracaliśmy z Szymonem pociągiem z jakiegoś konwentu. Rozmowa zeszła, jak zwykle, na przeróżne konwentowe frustracje i wreszcie zgodziliśmy się, że jedną z największych bolączek polskich konwentów są kolejki. Tak zrodziła się idea Nomad Club.

Pomysł jest prosty. Każdy członek klubu otrzyma kartę, którą doładowuje zupełnie jak telefoniczną kartę pre-paid. Przychodząc na konwent zamiast stać w kolejce podchodzi do recepcji Nomad Club, przesuwa kartę przed czytnikiem i natychmiast otrzymuje wejściówkę — od tego momentu może cieszyć się konwentowymi atrakcjami. Cała procedura nie powinna trwać dłużej niż kilka sekund (łącznie z szukaniem karty po kieszeniach kurtki).

Brzmi ciekawie? To dopiero początek. Nomadowie będą mogli liczyć na atrakcyjne zniżki na wejściówki, wzorową obsługę z uśmiechem i kilka innych konwentowych niespodzianek. Nieco więcej informacji znajdziecie na stronie klubu. Wszelkie pytania i komentarze są, oczywiście, mile widziane.

Pierwsza prezentacja Nomad Club odbędzie się na Innych Sferach we Wrocławiu. Serdecznie zapraszamy, zwłaszcza, że przygotowaliśmy na ten konwent także kilka blackprintsowych prelekcji (o których więcej już niebawem).

Komentarze

Seji

Hej,

Pomysl fajny.
Ale tak sie zastanawiam: byly na konwentach rozne proby wchodzenia za darmo (kserowanie identow, przekazywanie identow, itd.). Karta prepaid bedzie jakos tam definiowanym srodkiem platniczym – czy w przypadku stwoerdzenia podrobienia takowej lub poslugiwania sie cudza (zakladam, ze beda imienne – bezstykowe czy zwykle, zawsze mozna PIN zapisac dla dodatkowych uslug, prawda?) organizatorzy konwentu beda zobowiazani wzywac policje?

Na przestepstwa zwiazane z kartami jest zdaje sie kilka roznych paragrafow (falszowanie dokumentow, falszowanie srodkow platniczych, zaleznie od podejscia i okolicznosci – nie wiem, czy wszedl osobny paragraf na karty). Mozna za to dostac kilka-kilkanascie lat kicia.

Zalozmy, ze obsluga przylapuje kogos na placeniu trefna/cudza karta – co wtedy?

TOR

Bardzo dobre pytanie, Seji. Postaram się odpowiedzieć w miarę wyczerpująco.

Zdrowy rozsądek każe sądzić, że podrabianie kart nam raczej nie grozi – koszt czytnika, karty i urządzenia do zapisu na niej znacznie przekracza cenę wejściówki, a trzeba jeszcze wiedzieć co na karcie zapisać (nie powiem).

Przed kradzieżą i późniejszym wykorzystaniem będziemy się bronić na różne sposoby. Karty, oczywiście, będą imienne, a fakt wejścia na dany konwent rejestrowany, więc próba powtórnego wejścia na tę samą imprezę zapali czerwone lampki.

Najważniejsze jest jednak to, że stosiko będzie obsługiwane przez Nomad Club, nie przez organizatorów imprezy – wszelkie problemy spadają więc na nasze głowy i uderzają w nasz firmowy portfel (organizator otrzymuje od nas wypłatę zgodnie z ilością wydanych wejściówek).

Poza tym, jeśli ktoś ma czelność oszukiwać znajomych dla 20 złotych, w pełni zasługuje na nauczkę. Nawet nie mrugnę wzywając policję. Kwalifikacji czynu i kary nie znam. Pewnie jak za drobną kradzież. Zapytamy prawnika.

Seji

Co do ceny czytnika itd. – w zamierzchlych czasach slyszalem historie o masowym podrabianiu kart telefonicznych (zwykle, stare, magnetyczne z paskiem, bez chipa) w akademikach i okolicach. Wiec podejrzewam, ze jakby sie ktos zaparl, to dla chcacego nic trudnego (choc tez sensu nie widze, rynek mniejszy). ;) Choc bardziej bym sie faktycznie obawial kradziezy/pozyczania karty.

A skoro juz podpytuje – zwykle czy bezstykowe? Pasek i czip, pasek, czy sam chip?

Pomysl bardzo fajny. Czekam na wiecej informacji. ;)

quad

To ja się wypowiem jako konsultant technologiczny: wiemy wszyscy, że wszystko da się podrobić i wszystko da się złamać. Jak wspominał TOR kwestia nie tylko chęci ale i opłacalności. Nasz system jest o tyle odporniejszy od kart telefonicznych i czipowych, że karta służy do fizycznej identyfikacji osobnika a nie przechowywania danych.

Karty są bezstykowe i nie mają paska ani czipu :)

Dodaj komentarz

*